Rekomendacje czytelników

Powrót do strony głównej

Smoleńska katastrofa była medialnie obecna na wiele sposobów, ale prawie żaden z nich nie był poświęcony temu, co ci, którzy pozostali odczuwają po stracie najbliższych.

Może tylko krewni największych VIP-ów byli usprawiedliwiani w swoich reakcjach traumy, bólu i żalu. Ale nawet te nieliczne empatią powodowane doniesienia nie były wolne od pretensji szukania winnych. Tak pewnie pozostanie nadal, zwłaszcza w przedwyborczych klimatach.

Książka Pani Marty Potasińskiej jest jakby z innego świata. To świat tęsknoty za kimś kogo już nie ma, a siłą miłości jest wciąż obecny, z kim się rozmawia o sprawach codziennych, do kogo pisze się listy - codzienne „raporty”. Autorka nie buduje polerowanego pomnika. Walorem tej książki są miłość i prawda. Wspomnienia ludzi, którzy znali Pana Generała, gdy jeszcze nim nie był i gdy już nim był, są wspaniałe przez to, że pokazują Go jako człowieka prawego, nieszukającego kompromisów w imię własnej kariery.

Historia tych, którzy odeszli opisywana bywa przez fakt i okoliczności ich odejścia. Tak powstają legendy biograficzne. A przecież każdy kto na tej ziemi był i działał poddany był prawom ludzkiej ułomności. Myślę tu nie o Panu Generale. Pani Marta napisała książkę dla swojego Męża i pewnie także dla siebie, ale nam wszystkim pokazała inny niż medialny wymiar smoleńskich, a nie smoleńskiej tragedii.

Powrót do strony głównej