Refleksje czytelników

Powrót do strony głównej

Z osobą generała Włodzimierza Potasińskiego tak naprawdę „spotkałem się” dopiero w ostatni piątek podczas Biegu o Nóż Komandosa jego imienia.(...)

Koleżanka, z którą byłem na Biegu, otrzymała od Pani książkę, pani autorstwa (...) Przeczytaliśmy ją razem jednym tchem i często z drżącym głosem, a czasem śmiejąc się. Wracaliśmy do domu kilkoma pociągami z przesiadkami. Wchodząc do pociągu szybko siadaliśmy i zaczynaliśmy czytać szeptem na zmianę, a głos sam się dostosowywał do tekstu. Przyznaję się, że niejednokrotnie głos mi drżał.

Przewracałem kolejne strony pochłaniając tekst, a znajoma, co jakiś czas szturchała mnie układając palec na ustach, bo ze strony na stronę czytałem coraz głośniej, angażując się w ten sposób w tekst, a nie zwracając uwagi na obecność innych pasażerów.

Nim dojechaliśmy do domu książkę przeczytaliśmy do końca. Wspólnie stwierdziliśmy, że czytając człowiek samoistnie utożsamia się z Pani bólem i z Pani radościami. Czytając wspomnienia przyjaciół z kontaktów z Włodkiem widziałem oczami wyobraźni jego zachowanie, jego łzy w oczach i uśmiech spod wąsa, jego hart ducha, zaciętość, ale i taką swobodę bycia. Czytając jak wspominają go ludzie, którym dane było spotkać go osobiście czuję jak wielkie mieli oni szczęście, że ten człowiek tchnął w nich swego ducha i wiem, że ja nawet przez przypadek nie spotkam jego, bo nie ma takiej możliwości.

Przyznam się od kilku lat nie przeczytałem książki poza tematyką związaną z moją pracą.
Ta książka sprawiła, że patrzę inaczej na świat, patrzę inaczej na tę stronę katastrofy smoleńskiej.
Przyznam się jeszcze do jednej rzeczy - w pracy dużo przemieszczam się pociągami i dzisiaj rano włożyłem książkę do torby i w drodze powrotnej zacząłem ją czytać jeszcze raz starając się to zrobić spokojnie, starałem się schować emocje i nie dałem rady. Jutro skończę drugi raz i już wiem, że ten raz inny - teraz doszukuje się szczegółów, gestów.

Dziękuję Pani za to, że dzięki Pani, dzięki książce Pani autorstwa, mogłem poznać, choć w ten sposób generała Włodzimierza Potasińskiego.

Pozdrawiam i życzę tylko słonecznych dni w życiu, i żeby już nigdy nieba nad Panią nie pokryły chmury.

[Artur
/fragment maila/]

Powrót do strony głównej