Refleksje czytelników

Powrót do strony głównej

(…) Nie znałam generała wcześniej, nie wiedziałam nawet jak wygląda. Jakież było moje zaskoczenie kiedy ktoś zapukał do drzwi mojego biura i stanął w nich mężczyzna niesamowity… wysoki, perfekcyjnie ubrany, w czarne garniturowe spodnie, białą bawełnianą koszulę i karminowy sweter Tommy’ego Hilfigera… robił wrażenie niesamowite… pozostawił po sobie zapach, który pamiętam do dziś i długo jeszcze będzie ze mną. Kobiety pamiętają zapachami.

- Co to za człowiek? – pomyślałam w ułamku sekundy, tylko po to, by natychmiast zobaczyć szeroki, ujmujący uśmiech i mocną dłoń wyciągniętą w moim kierunku

- Pani jest naszym psychologiem? Witam na pokładzie, jestem tu Dowódcą (…)

Następne wspomnienie, a właściwie kilka migawek, nasz żołnierz jest bardzo ciężko chory, diagnoza przerażająca, nowotwór, operacja w wyniku której jest sparaliżowany. Lekarze nie dają nadziei. Idę do Wodza i mówię:

- Panie Generale, musimy coś zrobić, jakoś pomóc.

- Jedziemy! Niech się pani zbiera!

(…) wszedł do sali, rzucił na łóżko koszulkę z logo Wojsk Specjalnych i powiedział:
- Wstawaj chłopie, jesteś nam potrzebny, zbieraj się!

Kiedy wychodził, ocierał łzy, dyskretnie, tak bardzo po męsku… Potem zawsze pytał o postępy leczenia, rehabilitacji, dzwonił do Dyrektorów szpitali, podpisywał listy z podziękowaniami, dbał o sytuację finansową rodziny. Był dla nas jak dobry ojciec, dawał poczucie bezpieczeństwa … to jest chyba najważniejsze. (…)

Sobota rano, jak zawsze robię śniadanie, jajecznica, zielona cebulka, telewizor w tle, wiadomości, Katyń, tak ważny dla mojej rodziny, to Katyń zabrał nam tak wiele i nagle wiadomość, samolot się rozbił… wypadł nóż… rozsypała się cebula… popłynęły łzy…rozdzwoniły się telefony…

I już nic nie było takie samo… Zginęło wielu ludzi, każdy miał swoją historię, ale dla mnie, dla nas, miał zagiąć się czas…

Opowieści dopowiedziane
[Jolanta Szymańska,
pracownik cywilny wojska, psycholog
/fragmenty z listu /]

Powrót do strony głównej