Refleksje czytelników

Powrót do strony głównej

Znałem Pana Potasińskiego, kiedy był jeszcze pułkownikiem, nie długo, ale moje wspomnienia są bardzo sympatyczne. Był pogodny, nie wywyższał się, zawsze słuchał z wielkim zainteresowaniem i uwagą.

(…) Jadąc samochodem, kazał się zatrzymywać, kiedy mnie mijał. Mówił mi to kierowca. Nawet jak się śpieszył, to choć na chwilę otworzył okno i pozdrowił, lub przyjacielsko zatrąbił.

Sylwetka Pana Potasińskiego, zawsze wyprostowana, dziarski krok i jego ładny uśmiech na zawsze zostaną w moich wspomnieniach. Podziwiałem jego cierpliwość słuchania. Zawsze był ciekaw o czym mówiłem. (…) Dopytywał co u mnie słychać, aż było mi czasami tak trochę dziwnie, że na takiej stopie koleżeńskiej rozmawiamy. W wojsku na bramie przepustek, wszyscy się prężyli na Jego widok, a On był dla mnie jak kumpel.

Było mi smutno kiedy odjechał z Budowa, a po tragedii smoleńskiej to łzy wylewałem, i na jej rocznicy też. To tyle. Cześć Jego pamięci.

Opowieści dopowiedziane
[Marian Ostrowski,
maratończyk, Mistrz Polski Weteranów,
/fragmenty z listu/ ]

Powrót do strony głównej