Aktualności

Powrót do strony głównej

Patron Biegu o Nóż Komandosa

Prezentuję nieopublikowany wywiad, jaki przeprowadziła i spisała redaktor Polski Zbrojnej, Magda Kowalska-Sendek z dyrektorem Biegu o Nóż Komandosa, Zbigniewem Rosińskim.

Pozwalam sobie umieścić ten tekst, gdyż w sposób historyczny opisuje ideę nadania imienia generała Potasińskiego inicjatywie, która z roku na rok coraz szerszym rzeszom mundurowych przypomina postać byłego Dowódcy Wojsk Specjalnych. Tym, którzy nie mieli okazji go poznać, przybliża sylwetkę tego wyjątkowego dowódcy, nie pozwalając przepaść z otchłani zapomnienia ideom, postawie i zasadom, jakie wyznawał.

- Od kiedy ta impreza poświęcona jest pamięci gen. broni Włodzimierza Potasińskiego?
W tym roku Bieg Przełajowy o Nóż Komandosa będzie rozgrywany po raz XIX. Od 2010 czyli od roku tragedii Smoleńskiej nosi imię gen. broni Włodzimierza Potasińskiego
- Skąd taki pomysł? Dlaczego przez sport czcić pamięć byłego dowódcy WS?
Pamięć lubianego i cenionego dowódcy chce się uczcić w różny sposób, szczególnie gdy odchodzi tak nagle. W naszym przypadku zasadnicze znaczenie miał fakt, że gen. Potasiński rok przed tragedią był uczestnikiem naszego biegu, i jak powiedział na mecie ”biegnę nie po raz ostatni”. Co więcej, powiesił sobie poprzeczkę jeszcze wyżej i zapowiedział zmierzenie się z Maratonem Komandosa.
- Czy Meta występowała o zgodę na użycie imienia gen. Potasińskiego?
Pomysł zrodził się już na pogrzebie “naszego” generała. Oczywistym było poprosić o zgodę panią Martę , żonę gen. Potasińskiego. Ale najpierw wysondowaliśmy opinie przełożonych i poprzez gen. bryg. Marka Olbrychta (wcześniej zastępcy d-cy WS) zwróciliśmy się pisemnie do Pani Marty o zgodę na nadanie biegowi imienia jej męża. Już w październiku 2010 na biegu pojawiła się pani Marta Potasińska. Jeszcze chyba trochę nieufna co do naszych intencji, ale też i – użyłbym tu określenia “nieobecna” – bo zbyt świeże były rany po katastrofie. Czas w jakimś stopniu rany zabliźnił, a nam pozwolił się bliżej poznać. Skala imprezy, entuzjazm uczestników, wielość zawodników wspominających męża sprawiły, że staliśmy się wielką biegającą w mundurach rodziną generała. A Pani Marta również jedną z uczestniczek naszej imprezy. W 2013 roku ukończyła Bieg Katorżnika i zapowiedziała, że zmierzy się również z “Nożem”
- Jakim zainteresowaniem cieszy się bieg (z roku na rok)?
To naprawdę ogromna rzesza przedstawicieli prawie wszystkich służb mundurowych kraju. Z roku na rok mamy też coraz więcej biegaczy z zagranicy. Mieliśmy przedstawicieli tak egzotycznych armii jak Brazylia czy Turcja. Na mecie na wszystkich uczestników czeka pani Marta zawieszając im medal z wizerunkiem swego męża.
- Czy podczas zawodów jest chwila, by wspomnieć byłego dowódcę Wojsk Specjalnych?
W zasadzie cały czas. Poczynając od plakatów, numerów startowych, a kończąc na medalu za ukończenie biegu. Na wszystkich jest wizerunek gen. Potasińskiego. Obecność żony, rozdawane przez nią książki “Słucham opowieści o Tobie”, głos spikera przypominający komu poświęcony jest bieg, sprawiają, że duch byłego dowódcy Wojsk Specjalnych jest obecny z uczestnikami. A już tak bardziej oficjalnie jest chwila na wspomnienie człowieka, który nasz bieg ukończył, a następnie dekorował zwycięzców... właśnie podczas dekoracji.

Z dyrektorem Biegu o Nóż Komandosa, Zbigniewem Rosińskim rozmawiała redaktor Polski Zbrojnej, Magda Kowalska-Sendek. Tekst udostępniony został dzięki uprzejmości WBK META.

Marta Murzańska-Potasińska