Aktualności

Powrót do strony głównej

Laureaci konkursu wyłonieni

Konkurs ogłoszony w ramach projektu „Zjednoczeni zwyciężymy”, prowadzonego przez JWK został rozstrzygnięty.

Mam przyjemność poinformować, że laureatami konkursu, który dotyczył porównania postaci gen. broni Włodzimierza Potasińskiego i ppłk. Władysława Smrokowskiego (dowódcy 1 Samodzielnej Kompanii Commando) zostali:
  1. Tomasz Maziarz
  2. Paula Cortez
  3. Marek Seryła
  4. Edyta Sroczyńska
  5. Mateusz Wojtkowski
  6. Kuba Wnukowski
  7. Krzysztof Wolff
  8. Beata Gajtkowska
  9. Lucjan Przykorski
  10. Tomek Jeleń
Dziesiątka nagrodzonych za najlepsze prace otrzyma kalendarz, do którego zdjęcia zrobił Paweł Fabjański, fotograf zaliczony przez Luerzer's Archive do grona najlepszych fotografów na świecie.

Warto zaznaczyć, że kalendarza, który przedstawia współczesnych komandosów z grupy bojowej B, dziedziczących tradycje 1 SKC oraz rekonstruktorów  tej jednostki, nie można kupić, co podnosi jego wartość. Dodatkową nagrodą dla autorów trzech pierwszych wyróżnionych prac, będzie książka poświęcona pamięci gen. Potasińskiego z osobistą dedykacją autorki.

Pomysłodawcą konkursu oraz całego projektu „Zjednoczeni zwyciężymy” jest Jednostka Wojskowa Komandosów. Projekt poświęcony został pamięci żołnierzy 1 Samodzielnej Kompanii Commando oraz promocji i budowie wizerunku Jednostek Wojsk Specjalnych.

Poniżej publikuję fragmenty pracy laureata konkursu Tomasz Maziarza:

Porównanie dwu tak znamienitych oficerów, jakimi byli, gen. broni Włodzimierz Potasiński oraz ppłk Władysław Smrokowski, wydaje się być zadaniem trudnym (…)

Na pewno byli twórcami, ppłk Smrokowski od podstaw budując nowy twór, niespotykany do czasów II wojny światowej w polskiej armii, jakim była 1 Samodzielna Kompania Commando (1SKC) oraz gen. Potasiński twórca współczesnych, nowoczesnych wojsk specjalnych, jako samodzielnego rodzaju wojsk. Obaj byli dowódcami swoich „ukochanych dzieci”, bo tak wydaje mi się, że traktowali 1 SKC – ppłk Smrokowski i DWS – Gen. broni Potasiński.

Byli więc „ojcami”, dla swoich żołnierzy. „Stary”, czy „Wódz”, jak o ppłk Smrokowskim mówili jego żołnierze, jako o surowym, ale sprawiedliwym ojcu. Tak samo swoich żołnierzy traktował „Włodek”, „Zeb”, „Długi Nóż”, nazywany tak przez swoich kolegów i podwładnych gen. broni Potasiński. To znamienne, bo żołnierze nie mówią tak o kimś, do kogo nie mają zaufania, kogo nie traktują bardzo osobiście, kogo nie darzą olbrzymim szacunkiem i estymą. Kto swoim działaniem, stylem bycia, sposobem dowodzenia udowodnił, że jest DOWÓDCĄ przez duże D, który wymaga tylko tych rzeczy, przez które sam przeszedł i wie jak wiele one kosztują. Dzięki temu potrafi się zdobyć na wyrozumiałość, potrafi dać drugą szansę, ale też, gdy trzeba, wymaga wykonania zadania. Obaj więc byli dowódcami, „ojcami”, za którymi żołnierze pójdą w ogień, nie dlatego, że muszą, zobowiązani odgórnym rozkazem, ale porwani postawą i osobowością dowódcy.(….)

Obaj posiadali niesamowite doświadczenie wojskowe i bojowe. Obaj trzykrotnie zmuszeni byli walczyć. Ppłk Smrokowski biorąc udział w kampanii wrześniowej, francuskiej i włoskiej. Gen. broni Potasiński dowodząc żołnierzami w Syrii, i dwukrotnie w Iraku. Tam na rożnych frontach dowiedli, że wierni są zasadzie: Follow me (Podążaj za mną), prowadząc swoich żołnierzy do akcji. Nigdy więc nie szafowali cudzym życiem, siedząc w zacisznym pokoju, lecz jeśli była potrzeba, stawali w jednej linii z szeregowym żołnierzem, walcząc z nim ramie w ramię. To musiało w żołnierzach wzbudzać zaufanie i na pewno potrafiło przerodzić się w rodzaj szacunku,  a nawet uwielbienia dla swojego dowódcy. 

Obaj byli sumienni i konsekwentni w działaniu, potrafili szybko znaleźć rozwiązanie problemu, potrafili działać w zespole, ale jednocześnie byli indywidualistami, dążącymi uparcie do celu, czego efektem było zarówno powstanie 1 SKC, jak i współczesnych polskich wojsk specjalnych.

Obaj stronili raczej od alkoholu, za to lubili sport, który był ich pasją, choć życie swoje poświecili wojsku. Można zaryzykować stwierdzenie, że to wojsko było ich prawdziwą pasja. Wiedzieli, że do sukcesów można dojść jedynie ciężka pracą, treningiem i wytrwałością. I tak dzięki konsekwencji, uporowi ppłk Smrokowskiego 1 SKC, jako pierwsza z między-alianckiego commanda weszła do akcji, a m. in. dzięki zaangażowaniu i samozaparciu gen. broni Potasińskiego szczycimy się dziś naszymi „specjalsami”. Stworzone przez nich jednostki specjalne były i są doceniane przez wszystkich, nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Tak jak w trakcie II wojny światowej mówiło się o polskich komandosach, tak teraz, wszystkim znane są nazwy takich jednostek jak m. in. JW Grom, JWK, JW Formoza, a Polacy dziś dowodzą siłami specjalnymi NATO. (…)

Obaj byli skromni, o czym świadczy fakt, że aby czegoś się o nich dowiedzieć, trzeba sięgnąć nie do ich własnych wypowiedzi, a do wspomnień ich podwładnych.

Obaj będąc żołnierzami jednostek specjalnych, pokonali trudną drogę, aby w nich się znaleźć. Wymagało to od Nich odwagi, pomysłowości, a nierzadko brawury. Za swoje czyny otrzymali najwyższe odznaczenia państwowe i zagraniczne, choć najważniejszym dla nich odznaczeniem było uznanie ich żołnierzy. Wszystkie osiągnięcia i sukcesy zawodowe, traktowali jako nagrodę i wyróżnienie dotyczące, także ich żołnierzy.

Myślę, że pomimo różnic w czasach w jakich przyszło im żyć, zarówno gen. broni Włodzimierz Potasiński oraz ppłk Władysław Smrokowski, wydają się być do siebie podobni, nie w wyglądzie fizycznym, ale w podejściu do ludzi i otaczającego ich świat. Podobni w zjednywaniu sobie ludzi, już przy pierwszym spotkaniu, zapalaniu ich swoim optymizmem do wspólnej idei, realizowaniu jej i radzeniu sobie z przeciwnościami. Tym przede wszystkim budzą mój szacunek pokazując, że prawdziwy dowódca, to przywódca, dbający o powierzonych mu ludzi, a jednocześnie potrafiący porwać ich swoją postawą i osobistym przykładem do wykonania najtrudniejszego zadania. Wydaje mi się również, że obaj identyfikowali się z mottem komandosów, z czasów II wojny światowej: United we conquer (Zjednoczeni zwyciężymy). (…)